Konferencja FullStack 2018 – czego tam się nauczyłem?

158
views

Konferencja i udział w takich wydarzeniach to jedna z ciekawszych form zdobywania doświadczenia i rozszerzania wiedzy na temat aktualnych trendów i nowych technologii, które mogą pomóc w codziennej pracy. Pojawia się jednak pytanie czy takie wydarzenia mogą być dla nas pomocne w czasie całej kariery…

Konferencje są dobre tylko dla początkujących?

Od pewnego czasu uczestnicząc w konferencjach zastanawiałem się czy przynosi to dla mnie jeszcze jakąś korzyść i czy warto inwestować czas i pieniądze na wyjazdy. Zauważyłem, że tematy na konferencjach w większości przydatne są dla osób początkujących, a z coraz większym doświadczeniem trudno usłyszeć coś nowego.

Być może to kwestia tego, że trafiałem na konferencje źle dopasowane pod moje oczekiwania, ale tak naprawdę to udało mi się zaliczyć sporą liczbę konferencji różnego typu organizowanych w Polsce. Dlatego też zacząłem się zastanawiać czy jest sens udziału w konferencjach w roli słuchacza. Skoro jestem zadowolony kiedy jedna prezentacja w ciągu całej konferencji mogła mieć dla mnie jakąś korzyść to chyba nie jest dobry wynik…

Przekonałem się też, że nie jestem sam w tych rozważaniach bo miałem okazję rozmawiać z paroma bardzo doświadczonymi osobami, które są zdania, że na konferencje w roli uczestników się nie wybierają – no chyba, że w roli prelegenta, to co innego.

Może za granicą potrafią lepiej w konferencje

Po powrocie z kolejnej konferencji i stwierdzając, że znów było o tym samym i niczego ciekawego się nie dowiedziałem stwierdziłem, że dochodzę już do “emerytury”. Oprócz względów społecznościowych nie widzę już większych korzyści, ale to również da się rozwiązać inaczej i wcale nie trzeba gdzieś wyjeżdżać i opłacać wejściówek.

Zastanawiałem się jeszcze nad inną kwestią – może w Polsce mamy to na słabszym poziomie, a za granicą robią to lepiej? Muszę się gdzieś wybrać żeby to sprawdzić!

No i nadarzyła się okazja by pojawić się na większej imprezie. Event, w którym brałem udział nie był “pierwszym lepszym z brzegu”, przez co wydaje się, że jest to dobry punkt porównawczy. Była to jedna z ważniejszych konferencji JavaScript w Europie – FullStack – The Conference on JavaScript, Node & Internet of Things, która odbyła się w Londynie.

Być może to za wcześnie by porównywać konferencje w Polsce i zagraniczne po jednym udziale, ale wydaje mi się, że mogę się podzielić moimi przemyśleniami.

FullStack 2018

Jadąc na konferencję byłem bardzo ciekawy czy mogę liczyć na jakieś mocne zaskoczenie. Agenda wyglądała ciekawie chociaż przeważały tematy frontendowe, które mnie mało interesują. Ale jak zawsze przygotowałem już wstępną selekcję prezentacji, na które chciałem się wybrać.

Organizacja

W tej kwestii nie spodziewałem się wielkich fajerwerków – nasza branża nie zna granic i nie zakładałem aby miało to u nas wyglądać jakoś słabo na tle zagranicy. Zauważyłem jednak kilka niewielkich różnic.

Rejestracja

Po przybyciu pierwszą różnicę w stosunku do konferencji, które miałem wcześniej okazję zaliczyć było luźne podejście do rejestracji. Impreza typu “ticket less” – nie trzeba było drukować żadnych potwierdzeń i biletów. Podchodzisz, podajesz swoje imię i dostajesz badga. Koszulki czy pakiety startowe też na pełnym luzie leżały wyłożone na stolikach i każdy mógł sobie podejść w dogodnym dla siebie momencie i zabrać “swój przydział”.

Otoczka

Wszystkie inne aspekty związane z tym wydarzeniem niczym nie odbiegały od tych, do których jestem przyzwyczajony. Strefa dla wystawców, posiłki, kawa i herbata – raczej standard. Powiedziałby nawet, że niektóre konferencje w Polsce lepiej dbają o całą otoczkę, np. 4developers gdzie najczęściej mamy super dostęp do stref chilloutu czy lepsze słodycze do kawy ;-))

Miejsce

Miejsce gdzie odbywała się konferencja było bardzo ciekawe i dobrze przystosowane do takich imprez. Nie było problemem z klimatyzacją, internetem czy dobrej jakości rzutnikami. Wszystko po prostu działało jak należy. Zaznaczam ten punkt bo często zwracam na to uwagę. Być może problemem jest fakt, że w Polsce nie ma jeszcze odpowiednich obiektów, które są w stanie przyjmować takie imprezy?

Dla przykładu: wspomniane wcześniej 4developers nie może pozwolić sobie na pierwszy lepszy obiekt aby pomieścić 2000 osób, a niestety obecne miejsce jest dość archaiczne i w ciepły dzień ciężko przeżyć na niektórych salach. Podobnie było na Boling Frogs, które jest organizowane we Wrocławiu. Z kolei PHPCon/phpCE organizowany w Hotelu Ossa miał stare rzutniki słabej jakości na co prelegenci nie byli przygotowani.

Pewnie znajdzie się jeszcze kilka innych miejsc, które nie są idealne. Być może się czepiam szczegółów, ale będąc na konferencji chciałbym jednak dowiedzieć się czegoś w trakcie prezentacji. Będąc na zatłoczonej sali przez kilka godzin, która jest słabo klimatyzowana z każdą minutą odechciewa się dalszego przebywania w tym miejscu.

Merytoryka

Z konferencjami zwykle jest tak, że zawsze katowane są tematy, które są aktualnie na topie i musi się znaleźć przynajmniej kilka prezentacji w tym obszarze. Aktualnie od jakiegoś czasu numerem jeden na konferencjach jest “Serverless”. I tutaj nie ma różnicy czy jesteśmy w Polsce czy w Anglii 😉 Mnie jednak ten temat mało interesował i szukałem czegoś bardziej pod kątem optymalizacji aplikacji, architektury czy opowieści “z pola bitwy” jak poradzono sobie w projekcie z danym problemem.

Muszę przyznać, że faktycznie udało mi się zaliczyć kilka ciekawych prelekcji, które pozwoliły mi poznać nowe narzędzia i rozwiązania. Co więcej – można było zobaczyć prezentacje prosto od twórców niektórych z nich, np. inżynierowie z nearForm prezentowali swoje narzędzia do profilowania aplikacji node.js – node-clinic, czy framweorka fastify. Innym narzędziem prezentowanym przez twórcę był jeszcze mało popularny circuit breaker dla node.js, ale wyglądający bardzo ciekawie – opossum.

Oprócz tego na konferencji zjawiły się “gwiazdy”, jak na przykład twórca JavaScript – Brendan Eich, który opowiedział jak wyglądała transformacja JSa w poprzednich latach i co go czeka w przyszłości.

Pod tym względem konferencja wyglądała bardzo dobrze, jednak czy było perfekcyjnie? Co prawda zaliczyłem kilka ciekawych prezentacji, ale czy jest to dobry wynik jak na trzydniowe wydarzenie? Trudno powiedzieć…

Podsumowanie

Pomimo, że była to moja pierwsza zagraniczna konferencja chciałem zadać pytanie czy konferencje organizowane w Polsce są na gorszym poziomie niż te zagraniczne i porównać własne doświadczenia.

Moim zdaniem pod względem organizacyjnym polskie imprezy nie odbiegają standardem od tej na której miałem okazję być w Londynie, a nawet zaliczyłem w naszym kraju niektóre z dużo większym rozmachem 😉

Jeśli chodzi o część główną to muszę przyznać, że tylu konkretów i “mięsa” już dawno nie miałem okazji usłyszeć podczas jednego wydarzenia. I może tutaj pozostaje kwestia do poprawy na naszym podwórku? Może problemem jest fakt, że większośc prezentacji kierowanych jest do mniej doświadczonych programistów? Może brakuje też znanych wymiataczy… Wciąż nasuwa mi się przykład ostatniej konferencji phpCE, która również trwała 3 dni i wtedy jedyną sensowną prezentację przez całe 3 dni przedstawił Sebastian Bergmann – twórca PHPUnit.

Po jednym wypadzie za granicę trudno oceniać czy polskie konferencje są słabsze czy lepsze. Na pewno po pierwszym razie dostrzegam pewne różnice, ale nie są one wielkie. Osobiście nie chciałbym też rezygnować z udziału w takich imprezach bo czasem można trafić prawdziwe perełki, które mogą wnieść sporo pozytywnego do codziennej pracy. Być może trzeba lepiej selekcjonować wydarzenia w których mam zamiar brać udział i wybierać ich mniej, ale za to o większej wartości?

Zawsze warto zastanowić się czy nie lepiej poświęcić czas w aktywność, która wniesie więcej korzyści dla naszej kariery niż marnowanie go na dojazd i udział w konferencji, która niewiele wniesie do naszego życia.